• Styl życia

    Domowe ZOO, czyli nowy członek w naszym stadzie.

    Dziecko i zwierzęta w domu – tak czy nie? Jest słoneczne, marcowe popołudnie. Mamy to szczęście, że mieszkamy w domu na wsi – co prawda jeszcze własnego się nie dorobiliśmy, ale może już wkrótce… Korzystając z pogody postanowiłem wyciągnąć do ogrodu moją narzeczoną i naszą maleńką Matyldę. W takich chwilach warto łapać każdy promyk słońca i uzupełniać cenną witaminę D3. Matysia postanowiła być niezwykle łaskawa i po krótkim spacerku i wygłupach z psami zasnęła zadowolona w swoim wózku. A rodzice? Sączyliśmy domową lemoniadę niczym egzotyczne drinki na Ibizie wygrzewając nasze zmęczone zimą kości. I właśnie wtedy pomyślałem sobie, że to będzie idealny dzień na zapoznanie Matyldy z trochę większymi członkami…