Podróże

Chiang Mai

11 rzeczy, których musisz doświadczyć w Chiang Mai

Chiang Mai zwane także Różą Północy jest położonym wśród gór, niezwykle klimatycznym miastem w północnej Tajlandii. Założone zostało w 1296 roku i stanowiło stolicę dawnego królestwa Lanna. Do tej pory można odnaleźć budowle lub ich fragmenty zbudowane z drewna tekowego w czasach największej świetności przypadającej na okres średniowiecza.

Dotrzeć można tutaj samolotem (także z Europy) oraz całym mnóstwem transportów wewnętrznych, z czego najpopularniejsze to pociąg nocny lub autobus. My wybraliśmy lot z Bangkoku i nie żałujemy, bo było tanio i przede wszystkim szybko (1h). Polecam zarezerwować bilety lotnicze z wyprzedzeniem, już na etapie planowania podróży. W ostatniej taka wyprawa może być kosztowna.

  1. Spaceruj odkrywając uroki miasta

To jest nasz ulubiony sposób na bliższe zapoznanie z miastem. Dobrze jest się czasem zgubić, żeby móc odkryć wyjątkowe, klimatyczne miejsca. Chiang Mai nadaje się do tego perfekcyjnie. Spacerujcie, skręcajcie w mało uczęszczane, boczne drogi. Na pewno nie pożałujecie. Stare miasto okrążone jest fosą, ma kształt kwadratu o boku 1,6 km i jest stosunkowo niewielkie więc bez problemu można je zwiedzić na piechotę. Ciekawostką jest, że wchodząc do kolejnych dzielnic przekraczamy bramy, a każda z nich jest inna i jedyna w swoim rodzaju. My akurat mieszkaliśmy w dzielnicy muzułmańskiej nieopodal Night Bazaar. Warto spędzić trochę więcej czasu i odwiedzić nie tylko stare miasto. A jeżeli już zmęczą Was spacery po mieście…

 

Street art Chiang Mai

 

 

 

 

  1. … przejedźcie się Songthaew

Dobrym sposobem poruszania się po mieście są słynne, czerwone songthaew, czyli dzielone taksówki. Jednorazowy bilet w obrębie starego miasta kosztuje 30 THB, więc jest tanio i ciekawie. Taksówka wygląda w ten sposób, że z tyłu znajdują się dwie ławki umieszczone naprzeciwko siebie i tam właśnie siadają sobie pasażerowie. Teoretycznie jest tam miejsce dla ok. 8 osób, a w praktyce można ich upchnąć znacznie więcej :). Songthaew jeżdżą wszędzie, gdzie sobie zażyczycie, ale trzeba uzgodnić wcześniej cenę oraz liczyć się z tym, że nie będziecie jechać sami, więc trasa może zająć dłuższą chwilę. O maluchy też się nie martwcie. Kierowcy jeżdżą bezpiecznie i płynnie, więc nie będziecie się czuli jak w pralce 😉

 

Songthaew

 

Sympatyczni Panowie kierowcy 😉

 

  1. Odwiedź świątynie

W Chiang Mai jest ich całe mnóstwo i każda jest wyjątkowa. Spacerując po mieście warto zatrzymać się na chwilę, nacieszyć oczy niezwykłą architekturą i poobserwować życie toczące się w obrębie świątyni. Dodatkowo, zmęczeni wędrówką w upale na sto procent docenicie taki moment wyciszenia w chłodnym wnętrzu. Zwłaszcza jeżeli jest z Wami maluch! Tajowie ze swoim bardzo przyjacielskim nastawieniem do dzieci raczej nie będą mieć nic przeciwko jeżeli pozwolicie niemowlakowi poraczkować po świątyni. Pamiętajcie jednak, że dobrze jest zachowywać się kulturalnie i z szacunkiem – nie zakłócajcie spokoju i nie przeszkadzajcie innym.

Bilety wstępu nie są drogie – za wejście do Wat Phra Singh zapłacicie 20 THB, a Wat Chedi Luang 40 THB. Warto się skusić 🙂

 

Wat Phra Singh

 

 

Świątynia Wat Chedi Luang

 

Wat Chedi Luang

 

 

 

  1. Zrelaksuj się w miejskim parku

To kolejny miły i szybki sposób na chwilę wytchnienia. My trafiliśmy do parku Nong Buak (Suan Buak Hart Park) zupełnym przypadkiem. Marzyliśmy o tym, żeby wyciągnąć Matyldę z wózka, rozłożyć koc piknikowy i posiedzieć sobie w świętym spokoju 😉 i bardzo dobrze, że dotarliśmy właśnie tam! W parku jest mnóstwo zieleni i kwiatów, urocze mosty i fontanny, a osoby pracujące tam dbają o czystość bardzo skrupulatnie. Mieszkańcy Chiang Mai relaksują się, ćwiczą, biegają, spacerują z dziećmi i spotykają się w gronie znajomych. Jest też ogromny plac zabaw dla dzieci, ale niestety podczas naszej wizyty był w remoncie. Natomiast myślę, że po renowacji będzie świetnym miejscem – usytuowany w cieniu i pełen atrakcji dla mniejszych i większych dzieciaków. Warto pospacerować i odpocząć dłuższą chwilę!

Oprócz tego jest jeszcze jeden park niedaleko – Kanchanpisek Park. Niestety nie byliśmy i nie sprawdziliśmy. Ale może ktoś z Was może polecić lub odradzić? 🙂

 

Suan Buak Hart Park

 

 

 

 

 

  1. Chłoń atmosferę Chiang Mai na jednym z nocnych targów

Niewątpliwie warto spędzić wieczór na nocnym targu. Zjeść kolację, deser, kolejną kolację, przekąski, kupić pamiątki i poszwędać się bez celu 🙂 Atmosfera i klimat w takich miejscach jest nie do opisania. Gwar, tłum, niezliczone barwy i zapachy, muzyka… Nawet nasza mała Matylda była zauroczona i doskonale się bawiła. I to, że pospacerujecie z dzieckiem późnym wieczorem po nocnym targu, nie zrobi z Was wyrodnych rodziców 🙂 Nasze dziecko jak tylko było już zmęczone chaosem i hałasem od razu dawało znać. Zaufajcie maluchom!

Jak już wspomniałem, nocowaliśmy w pobliżu Night Bazaar i Kalare Night Bazaar. Myślę, że to bardzo dobry wybór. Dzięki temu, że z hotelu mieliśmy dwa kroki mogliśmy w każdej chwili wrócić, a nawet wziąć jedzenie na wynos :). Te dwa bazary są do siebie bardzo podobne, zadaszone, jest dużo pysznego jedzenia i mnóstwo pamiątek i innych pierdół do wyboru. Oprócz tego można wyskoczyć na pobliski Warorot Market, na którym znajdziecie standardowo masę street foodu, świeżych owoców, a oprócz tego ubrania, ubrania i jeszcze raz ubrania 🙂

W weekend możecie wyskoczyć na targ uliczny zlokalizowany przy Th Wualai (sobota) i Th Ratchadamnoen (niedziela), ale nas trochę przeraziła ilość turystów, którą tam zastaliśmy. Niefortunnie zabraliśmy ze sobą wózek i przeciskanie się przez te tłumy był jak jakaś tajna misja 😉 w takim przypadku polecam zabrać dla malucha nosidło.

 

Kalare Night Bazaar

 

Warorot Market

 

 

 

Weekendowy targ uliczny

 

  1. Wyskocz poza miasto

Wystarczy ruszyć się kilkadziesiąt kilometrów od Chiang Mai, żeby zrelaksować się na łonie natury. Popularnym kierunkiem jest świątynia Wat Phra That Doi Suthep usytuowana na górze, około 15 km od centrum miasta. Jest uznawana za jedną z najpiękniejszych świątyń Tajlandii. Dostać się tam można np. wspomnianymi songthaew za ok. 100 THB. Czynna jest codziennie od 8 do 18.

W niedalekiej odległości od miasta można wybrać się również na trekking – łatwiejszy, trudniejszy, dłuższy, krótszy… Po raz kolejny lokalne biura podróży uszyją dla Was coś na miarę potrzeb 😉 Jedno jest pewne – północ Tajlandii jest piękna i warto skusić się na poznanie okolicy. Wodospady, dżungla, góry, pola ryżowe… Jeżeli planujecie spędzić tu więcej czasu – wyskoczcie np. do Chiang Rai czy Pai.

 

Trekking w dżungli

 

Kontakt ze słoniem

Jednak jak dla mnie, totalnym strzałem w dziesiątkę i obowiązkowym punktem w okolicy Chiang Mai są sanktuaria dla słoni! I teraz powtórzę jeszcze raz to samo co w poprzednim wpisie (LINK) – NA SŁONIACH NIE JEŹDZIMY! To jest nieetyczne i niestety przyczynia się do pogłębiania problemów, które masowa turystyka rozpętała w kontekście słoni. Te zwierzęta, na których turyści powożą tyłki przez chwilę są brutalnie i agresywnie „łamane” i tresowane (metoda „phajaan” czyli „łamanie ducha”). Nie będę się tutaj zagłębiał w szczegóły, ale możecie w wolnej chwili poczytać coś więcej w jednym z wielu artykułów, które powstają na ten temat i są dostępne w internecie.

Słonie to ogromne, ale wrażliwe i bardzo mądre zwierzęta. Należy im się szacunek tak samo jak każdej innej istocie. Całe szczęście w Tajlandii powstaje coraz więcej miejsc nazywanych „sanktuariami” dla słoni, w których nie praktykuje się jazdy na ich grzbiecie oraz dziwnych sztuczek. Możecie za to spędzić w towarzystwie tych majestatycznych zwierząt cały dzień – spacerując z nimi po dżungli, karmiąc czy zażywając wspólnej kąpieli (także błotnej :D). My wybraliśmy miejsce, które nazywa się Elephants at home i nie zawiedliśmy się! To był niesamowity czas, który dzieliliśmy nie tylko ze słoniami, ale też ich sympatycznymi opiekunami. Zjedliśmy przepyszny lunch w niezapomnianej scenerii – przy wodospadzie w środku dżungli. Czuliśmy, że poznajemy słonie w etyczny i moralny sposób. Apeluję do Was – bądźcie świadomymi i odpowiedzialnymi turystami, którzy wspierają tylko te właściwe inicjatywy

Dwa praktyczne słowa – cały dzień ze słoniami kosztował nas 2500 THB/osobę. Matylda za free. W cenie mieliśmy transport (dość długa droga – ok. 1,5h w jedną stronę), integrację ze słoniami (karmienie, kąpiel, szorowanie i nieograniczony bezpośredni kontakt), lunch i do tego dostaliśmy na pendrive tysiące zdjęć. I nieocenioną pomoc przy Matyldzi. Warto, warto, warto!!!

 

Elephants at home

 

Przygotowywanie jedzenia dla słoni

 

Miejsce lunchu

 

 

 

  1. Spróbuj lokalnych specjałów, np. Khao soi

Pysznym daniem, z którego słynie Chiang Mai jest między innymi khao soi – gęsta zupa curry ze smażonym makaronem, mlekiem kokosowym, mnóstwem kurkumy i chilli podawana z kiszonymi warzywami. Nam bardzo smakowała! Znaleźć ją można w wielu miejscach, a ja zdradzę Wam, że najlepszą zjadłem w Bamboo Restaurant w pobliżu Night Bazaar. Mango sticky rice też wymiatało!

Warto skosztować również curry z wieprzowiną (gaeng hanglay). Jest to potrawa, w której doskonale czuć wpływy birmańskie.

 

Khao soi (Bamboo Restaurant)

 

Mango sticky rice

 

  1. Napij się kawy w jednej z uroczych kawiarni

Tajlandia może niekoniecznie kojarzyć się Wam z kawą, ale jej północna część słynie z doskonałej arabiki. Chiang Mai jest pełne małych, lokalnych knajpek, które serwują kawę zebraną przez górskie plemiona. Zróbcie sobie codziennie przerwę na kawę – skosztujcie jej na gorąco, mrożonej, w deserach. A jak już Wam się znudzi to zachęcam do spróbowania typowej dla tego regionu mrożonej herbaty – mocny napar z cukrem, mlekiem skondensowanym i kruszonym lodem. Ciężko polecić konkretną kawiarnię, bo kawa w Chiang Mai ogólnie smakuje bardzo dobrze. Dobrze wspominamy na przykład Wawee Coffee :).

 

Lokalna kawiarnia

 

Wawee Coffee

 

Herbata mrożona z mlekiem skondensowanym

 

  1. Wymasuj zmęczone zwiedzaniem stopy w jednym z salonów masażu

Tajowie są dla mnie mistrzami masażu! Będąc w Tajlandii koniecznie wybierzcie się do jednego z licznych salonów masażu. My najczęściej korzystaliśmy z masażu stóp, który był doskonałym ukojeniem po długich spacerach w upałach. Moją permanentnie opuchniętą od czasów operacji nogę, doprowadzili do stanu używalności! Dlatego właśnie wykorzystywaliśmy moment, w którym Matylda wieczorem zasypiała w swoim wózku i szybko zahaczaliśmy o jakiś salon. Do tej pory na samą myśl o tych chwilach czuję unoszący się zapach Tiger Balm 😉 Pamiętajcie, że jeżeli cokolwiek Was boli podczas masażu – od razu to komunikujcie! Tajowie potrafią masować bardzo mocno i nie dla każdego jest to przyjemne odczucie.

Ceny masażu to 150-350 THB (w niektórych miejscach za masaż stóp płaciliśmy nawet 120 THB/30 minut).

  1. Skorzystaj z lekcji muay thai!

Ciekawym doświadczeniem dla tych bardziej lub mniej wysportowanych są lekcje muay thai, czyli boksu tajskiego. Jest wiele szkół, które oferują zajęcia jednorazowe lub całe kursy. Osobiście odwiedziłem małą, kameralną szkołę w naszym hotelu (Night Bazaar Place) i zdecydowanie mogą polecić! Byłem szczerze zaskoczony formą prowadzenia zajęć i indywidualnym podejściem trenera. Dużą wagę przykładał on do szczegółów techniki, np. wyprowadzania ciosów, logicznie to uzasadniając. Zawodnicy przybliżyli mi też odrobinę kulturę tego sportu i naprawdę miło spędziłem tam czas. Szkoda, że Klaudia nie mogła wziąć udziału, ale niestety dogorywała po swoim zatruciu pokarmowym 😉 Koszt jednej lekcji indywidualnej to 800 THB, a czas jej trwania to ok. 2-4 h. Na zakończenie wziąłem udział w sparingu z zawodnikiem i dałem radę 😀

Jeżeli ktoś z Was zdecyduje się na taką atrakcję to nie martwcie się, bo trener dopasuje zajęcia pod Wasze możliwości i kondycję fizyczną.

 

Trening muay thai

 

  1. Idź na kurs gotowania

Nie bez powodu Chiang Mai słynie z najsmaczniejszej kuchni w Tajlandii. Jak już pisaliśmy można tutaj oprócz kosztowania tradycyjnych tajskich dań, spróbować również lokalnych specjałów, w których można wyczuć kulinarną nutkę sąsiednich krajów. W związku z tym popularną aktywnością w tym mieście jest udział w kursach gotowania. Do wyboru jest mnóstwo szkół, które posiadają bogatą ofertę lekcji. Można zdecydować się na gotowanie na farmie lub w mieście, wybrać opcję całodzienną lub tylko pół dnia. Ceny wahają się w zależności od szkoły od 1000 THB/osobę za pół dnia nauki do 1500-1600 THB/osobę za całodzienny kurs. Cena obejmuje zazwyczaj transport, zakupy na lokalnym targu i naukę przyrządzania kilku tajskich specjałów. Co prawda nam udało się skorzystać z lekcji dopiero na Koh Chang, ale zdecydowanie POLECAM! Nigdzie nie wyczytacie tylu ciekawostek i sekretów kuchni :).

A na koniec…

Praktyczny mini-kalendarz

Pora sucha przychodzi do Chiang Mai trochę wcześniej – my byliśmy w październiku i nie spadła już ani kropla deszczu

– W kwietniu odbywa się tutaj największe święto Songkran (tradycyjny tajlandzki Nowy Rok) i w związku z tym warto zadbać wcześniej o zakwaterowanie

– W marcu/kwietniu w okolicy Chiang Mai masowo wypalane są trawy i w związku z tym czystość powietrza pozostawia wiele do życzenia

– Na początku lutego możecie trafić na Festwial Kwiatów – niezwykle barwne wystawy, konkursy piękności i kwiatowa parada

– W listopadzie ma miejsce niezwykle piękne święto Loi Krathong umiejscowione wzdłuż rzeki Ping. W niebo wypuszczane są tysiące lampionów – wygląda to zjawiskowo!

 

Randka we czworo 😉

 

Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże Wam zaplanować przynajmniej kilka niezapomnianych dni w Chiang Mai. My spędziliśmy je doskonale i z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że warto zostać tutaj na dłużej. Właśnie taki mamy plan na naszą kolejną wyprawę do Tajlandii, bo północ tego kraju jest prawdziwa i urzekająca.

Jeśli podobał Ci się wpis to daj znać w komentarzu! Wpadnij na Facebook’a i Instagrama, żeby być z nami w stałym kontakcie 🙂

Śledź nas i polub:
Follow by Email
Facebook
Facebook
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.