Podróże

Tajlandia i Kambodża z dzieckiem – plan podróży

Trzy tygodnie w Tajlandii i Kambodży z dzieckiem

W momencie, w którym spontanicznie zakupiliśmy bilety do Tajlandii, zaczął kiełkować w naszej głowie idealny plan pierwszej dalekiej podróży z Matyldą. Potrzebowaliśmy kilku leniwych i odprężających dni. Ale tak samo mocno stęskniliśmy się za zwiedzaniem, wielogodzinnym szwędaniem, chłonięciem pięknych widoków i poznawaniem innych kultur. Jako świeżo upieczeni rodzice mieliśmy oczywiście tysiące przemyśleń jak ułożyć plan, żeby nie zamęczyć swojego dziecko, a jednocześnie nie wynudzić się jak mopsy. I tak oto po wielu poprawkach i dyskusjach powstał perfekcyjny, nasz własny projekt „Matylda zwiedza Azję”! 😀 Sprawdzony w praktyce, odpowiadający potrzebom aktywnych rodziców i niedoświadczonego malucha. Czytajcie, kupujcie bilety i jedźcie śmiało!

Jeśli chodzi o przemieszczanie się pomiędzy kolejnymi miastami staraliśmy się stawiać na wygodne rozwiązania i na najdłuższych trasach wybraliśmy lot samolotem. Oprócz tego podróżowaliśmy autobusem/vanem. W Azji spędziliśmy 3 tygodnie (czemu tak krótko?!).

Plan podróży Tajlandia/Kambodża

 

1. Bangkok (3 dni)

Do Bangkoku dotarliśmy samolotem linii Ukraine International Airlines. Lecieliśmy z Krakowa z przesiadką w Kijowie, gdzie spędziliśmy 12h – idealny czas na miły spacer po mieście, zjedzenie obiadu i naładowanie baterii. Z lotniska w Boryspolu do Kijowa kursują autobusy (Skybus) i podróż nimi w obie strony poszła bardzo sprawnie. Autobus dojeżdża pod dworzec kolejowy, gdzie wystarczy wsiąść w metro i za moment jesteśmy w pobliżu Majdanu. Tyle o tym mieście, po prostu przystanek w drodze do Tajlandii. 🙂

Kijów

Na lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku dotarliśmy koło godziny 10:00 czasu lokalnego. Szczerze polecam wsiąść na lotnisku w autobus S1, który zatrzymuje się tuż przy Khao San Road – 60THB i około godziny drogi. Zdecydowaliśmy się na hotel, który podobno jest często wybierany przez naszych rodaków – Rambuttri Village Hotel – zlokalizowany w pobliżu wspomnianej już Khao San Road (słynna ulica pełna street foodu, pamiątek i turystów). Ogólnie bardzo miłe miejsce – basen z widokiem na miasto, smaczne śniadania i czyste pokoje. Jednak po bliższym zapoznaniu się z Bangkokiem wybralibyśmy chyba inną dzielnicę, np. okolice nocnego marketu Ratchada Rot Fai, gdzie nocowaliśmy tuż przed powrotem do Polski.

 

Khao San Road wieczorową porą 😉

Dwa pierwsze dni spędziliśmy na zwiedzaniu i poznawaniu miasta, smakowaniu tajskich specjałów i takiej ogólnej adaptacji do nowego klimatu 😉 Trzeci dzień poświęciliśmy na wycieczkę na floating market Damnoen Saduak (jak dla nas trochę zbyt komercyjny i pełen turystów, ale i tak warto odwiedzić tego typu targ) oraz train market Maeklong (Targ dla miejscowych, gdzie ceny są na prawdę niskie, miejsce robi wrażenie!). Wycieczkę możecie kupić w jednym z niezliczonej ilości biur podróży, jakie spotkacie na każdym kroku 🙂

Popołudniu mieliśmy lot do Chiang Mai liniami Air Asia – godzina bardzo miłego lotu i jesteśmy na miejscu.

Floating market Damnoen Saduak

 

Train market Maeklong

 

2. Chiang Mai (4 dni)

W Chiang Mai wybraliśmy hotel Night Bazaar Place – świetna lokalizacja przy samym nocnym targu, ale jak dla nas śniadania mocno przeciętne i ogólnie jakoś tak szału nie było.

Tego jeszcze o nas nie wiecie, ale naszym ulubionym sposobem na poznawanie nowego miasta jest zgubienie się w nim! Uwielbiamy łazić, szwędać się ulicami i zaglądać w różne zakamarki. Dokładnie tak spędziliśmy pierwszy dzień w Chiang Mai. Cudowne miasto! Następnego dnia wybraliśmy się do Elephants at home – jednego z wielu sanktuariów dla słoni w okolicy. Pamiętajcie, że warto być odpowiedzialnym i świadomym podróżnikiem i wspierać tylko te właściwe inicjatywy. Na słoniach NIE JEŹDZIMY!

Elephants at home

 

W tym miejscu nasze plany trochę się pokrzyżowały – dwudniowe zatrucie pokarmowe Klaudii niestety nas uziemiło 😉 Poczytajcie sobie ciut więcej TUTAJ Ale jak już doszła do siebie to mogliśmy kontynuować zwiedzanie i korzystanie z atrakcji, które oferuje Tajlandia (polecam lekcję muay thai!).

Chiang Mai zdecydowanie nas zauroczyło i już postanowiliśmy, że następnym razem poświęcimy więcej czasu na poznanie Północnej Tajlandii.

 

 

 

 

 

Night Bazaar

 

3. Kambodża – Siem Reap (4 dni)

Z Chiang Mai do Kambodży również dostaliśmy się samolotem – nie ma lotów bezpośrednich, więc z Chiang Mai lecieliśmy do Bangkoku liniami Thai VietJet Air (na lotnisko Suvarnabhumi), a następnie z lotniska Don Muang liniami Air Asia do Siem Reap. Pomiędzy lotniskami w Bangkoku kursuje darmowy autobus – wystarczy pokazać bilet lotniczy na następny lot. Wszystko sprawnie i szybko 🙂

W Siem Reap nocowaliśmy w bardzo przyjemnym miejscu – Garden Wheel Residence. Co prawda oddalony kawałek od centrum miasta, ale klimat tego miejsca był super! W centralnej części znajduje basen i restauracja serwująca pyszne jedzenie, pokoje są małe, ale ładne i czyste. Czas w Kambodży poświęciliśmy oczywiście na zwiedzanie kompleksu świątyń Angkor (to było moje marzenie!), a poza tym wybraliśmy się na wycieczkę do floating village nad jeziorem Tonle Sap.

Lotnisko w Siem Reap

 

Garden Wheel Residence

 

Angkor Wat

 

Tonle Sap

 

Floating village

 

4. Koh Chang (6 dni)

Droga lądowa z Siem Reap na Koh Chang w Tajlandii tylko w teorii jest krótka i prosta. Transport łączony (autobus+minivan+prom) zakupiliśmy w lokalnym biurze podróży. Pani poinformowała nas, że cała trasa wraz z przekroczeniem granicy powinna nam zająć ok. 7h. Zajęła 15h – taka mała rozbieżność 😉 Moim zdaniem sama trasa nie jest jakoś bardzo męcząca i Matylda zniosła ją dzielnie. Natomiast to co się dzieje na przejściu granicznym to już jest inna bajka. Granica Kambodży – sprawnie, zero problemów. Granica Tajlandii – tłumy ludzi w małym pomieszczeniu i tylko trzy stanowiska kontroli granicznej. Co prawda z dzieckiem zostaliśmy przepuszczeni bez kolejki, ale w związku z tym, że mieliśmy wykupiony transport łączony to i tak musieliśmy poczekać na resztę grupy. I to nieszczęsne czekanie trwało 5h! Nie wiem czy po prostu mieliśmy pecha, czy zawsze tak to wygląda, ale to była MASAKRA. Ostatnim promem dostaliśmy się na wyspę.

I w tym miejscu chciałem z całego serca polecić noclegi w bungalowach przy plaży Klong Koi – Bangbaobeach Resort! Właścicielka obiektu Jebbie to przemiła i pomocna osoba, która zorganizuje wszystko czego tylko dusza zapragnie. Domki są czyste, dobrze zabezpieczone przed owadami, a plaża przy której się znajdują to istny raj! Dodatkowo tuż obok resortu znajduje się klimatyczna restauracja z pysznym jedzeniem (Bamboo Hut).

Czas na wyspie spędziliśmy na błogim lenistwie, ale też skorzystaliśmy z lekcji gotowania w Napalai Thai Cuisine School i wypadu na snorkeling oraz zjeździliśmy wyspę dookoła wypożyczonym samochodem. Wspaniały czas! Matylda była w siódmym niebie 🙂

 

Bangbaobeach Resort

 

 

Bamboo Hut

 

 

Salak Phet

 

5. Bangkok (2 dni)

Z Koh Chang do Bangkoku można dostać się np. samolotem z lotniska w Trat lub autobusem. My zdecydowaliśmy się na podróż minivanem. Zajęło nam to jakieś 6h i obyło się bez większych problemów. Wybraliśmy nocleg w pobliżu nocnego targu Ratchada Rot Fai w Popcorn Ratchada House. Hotel położony na spokojnej ulicy, aż pachniał nowością! Super urządzony, duży pokój z łazienką. W tej dzielnicy można poczuć klimat prawdziwego Bangkoku, a turystów w pobliżu hotelu było jak na lekarstwo. My byliśmy zachwyceni i w związku z tym następnym razem pewnie zdecydujemy się na zakwaterowanie w tej dzielnicy 😉

Ostatnie dni w Bangkoku spędziliśmy na zakupach, pakowaniu i szykowaniu się do powrotu do domu!

 

Ratchada Rot Fai night market

 

Na koniec mogę Wam tylko powiedzieć, że u nas ten plan się sprawdził i mimo, że mógłby być pewnie bliższy ideału to nie żałujemy, bo zapewnił nam tysiące niezapomnianych wrażeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji 😉 Każdy z etapów opiszę Wam szczegółowo w kolejnych artykułach.

Jakie są Wasze wrażenia? Co byście zmienili? A może byliście już w Tajlandii i możecie podzielić się swoimi pomysłami na perfekcyjne wakacje? Dajcie znać! 😉

Śledź nas i polub:
Follow by Email
Facebook
Facebook
Instagram

4 komentarze

  • Ania

    Super wyprawa, ciekawa jestem czy już w Polsce mieliście wszystko zaplanowane, czy na miejscu było dużo modyfikacji, czy bilety miejscowe np. do Kambodży kupowaliscie na miejscu czy wcześniej?
    Fajnie jakby w kolejnych wpisach pojawiały się ceny to pomaga w planowaniu podróży.
    Pozdrawiam

    • TataGrześ

      Dziękujemy z miłe słowa 🙂 Część rzeczy mieliśmy zaplanowane już w Polsce – np. bilety lotnicze wewnątrz Azji warto zarezerwować wcześniej ze względu na ceny – w ostatniej chwili potrafią nieźle wzrosnąć. Wycieczki i transporty lądowe organizowaliśmy na miejscu – lokalnych biur podróży w Tajlandii i Kambodży jest całe mnóstwo i zawsze mają do zaoferowania coś atrakcyjnego. Wypad na floating market zarezerwowaliśmy dzień przed o godzinie 20:00 i nie było żadnego problemu.

      W kolejnych wpisach na pewno zawrzemy praktyczne wskazówki, które pomogą zaplanować podróż.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.